Puk puk, puka Buka!
Siema! Witam was tutaj ponownie i mimo, że wasze istnienie poddaje w wątpliwość, przepraszam was czytelnicy za tak długą nieobecność. Zacznijmy może od standardowego pierdolenia co tam u mnie. No więc czuje się jakbym dostał awans w pracy, udało mi się dostać do 2 klasy technikum, więc osiągnąłem swój dotychczasowy życiowy cel. W szkole rozkręcili się już na dobre i pomimo, że staram się tym razem bardziej przykładać, średnio mi idzie. Odkryłem taką zależność, że jak chodzę do szkoły dłużej niż miesiąc, to co bym nie robił zaczyna mi odpierdalać i lecę w kulki. No trudno, nie każdy jest dobry we wpajaniu chuj-wie-ilu rzeczy, które mało, że raczej nie są ani praktyczne, ani ciekawe, to jeszcze zabijają nudą. Nie wiem czemu nauczyciele starają się za wszelką cenę mnie upieprzyć, ale przynajmniej ogromną satysfakcję daje mi sprawianie im zawodu. W końcu szczęściem nie jestem pniok i z samego słuchania, nawet jednym uchem potrafię czasem coś wynieść. Przynajmniej wiem, że nie będzie powtórki z rozrywki i poprawiania 12 przedmiotów w niecały miesiąc. W sumie teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że cuda się jednak zdarzają.
Przejdźmy do przyjemniejszego tematu, jakim jest Buka. Raper, bodajże z trójmiasta, który sprawił, że ponownie, jak w przypadku Małpy zajarałem się tą muzyką na dobre. Zadziwia pomysłowością, kreatywnością no i przede wszystkim zajebistym flow. Lubię, kiedy kawałki nie tylko potrafią sprawić, że głowa mimowolnie zaczyna się kiwać do rytmu, ale również ich przesłanie trafia do mnie tak jak powinno. Wie, czego ludzie chcą słuchać i robi to naprawdę dobrze, a dorzucając trudność wykonania niektórych utworów, trudno nie powiedzieć, że to jest właśnie to, czego tak długo szukałem. Nowa płyta „Pokój 003” oferuje nam nie tylko 15 zajebistych kawałków (no dobra, 14 + dziwna i lekko ryjąca beret opowieść), ale również serial kreskówkowy, w którego skład wchodzi na razie tylko 1 odcinek + śmieszny trailer. „37” robi taki klimat, że warto obejrzeć gdzieś u kumpla przy piwie i może czymś jeszcze
. Wrzucam jeden z wielu zajebistych kawałków znajdujący się na 2 płycie Buki, ale wierzcie mi, że z chęcią wrzucił bym całą dyskografie na raz, bo mimo, że każdy kawałek jest zajebisty, to każdy prezentuje coś innego i każdy jest warty odsłuchania. Dlatego zachęcam was, byście choćby wklepali w pasku adresu wrzutę lub youtuba (na którym nie ma nowej płyty poza kilkoma kawałkami) i zaczęli słuchać. A jeśli się spodoba, to również zachęcam do zakupienia płyty, mimo, że (uczciwie się przyznam) sam jej nie zakupiłem, bo nie mam pieniędzy. Jeśli ktoś jednak ma o te 2 dyszki za dużo w portfelu, to czemu nie pomóc chłopakowi, żeby się rozwijał?
Filed under: 1 | Leave a Comment
Tagi: Buka, hip hop, Muzyka, rap, szkoła, technikum
Nie wiem co tu wpisać.
Fakt, faktem, że was nieco zaniedbuję. Przyjaźń, miłość i inne takie, podobno trzeba pielęgnować, a z racji tego, że nie bardzo się do tego przykładam, chyba nie mogę liczyć na oddanych czytelników. Ale to nieistotne. Ostatni raz, kiedy tutaj pisałem, rozpoczynałem ten rok szkolny i chyba niewiele się pomyliłem, w sprawach o których byłem łaskaw mówić. Mniejsza o to. Ogólnie rzecz biorąc mało co się od tamtego czasu zmieniło, przynajmniej nic ważnego się nie podziało, jeśli o mnie chodzi. Dalej się lenie, dalej pale i wciąż nie mogę odnaleźć w sobie powołania, znaczy powszechnie wiadome jest, że stanę się kimś wielkim, po prostu nie wiem jeszcze kim. Ale to też mało ważne.
Reasumując wszystkie wydarzenia które miały miejsce w przedziale czasowym wrzesień 2010 – maj 2011 mogę jedynie złapać się za głowę. Albo inaczej, bardziej przyziemnie – jebnąć facepalma. No to teraz wszyscy razem – FACEPALM. Jako, że pamięć mam dobrą, z tym, że nieco krótką nie przytoczę dokładnej daty, niemniej jednak warto nadmienić tutaj sytuacje jaka zaistniała w Japonii. Tsunami, wybuchy reaktorów, Czarnobyl namber tu. Jestem szczerze zaskoczony, że sz.p. prezydent Komorowski nie ogłosił żałoby narodowej. Chyba wreszcie zrozumieli, że co za dużo, to nie zdrowo. Nie ma chyba co dużo rozważać na ten temat, Japonia zaradny kraj, dużo ich jest, a, że co dwie głowy to nie jedna, poradzili sobie na piątkę. Nieunikniona była jednak nawałnica debat i innych tego typu dysput na temat elektrowni atomowych, a oglądając parę z nich mogę bez przeszkód postawić stwierdzenie, że moja rozmowa z kolegą z ławki stoi poziom wyżej nad przekrzykiwaniem się polityków, czy uczonych w studiu. Trudno zrozumieć choć połowę z tego, co mają nam do przekazania, kiedy jeden drugiemu wchodzi w słowo, a słuchając próśb i nawoływań prowadzącego do sprowadzenia dyskusji na prawidłowy tor, na myśl przychodzi mi tylko jedno, niezwykle mądre powiedzenie ludowe – „mów do dupy, a cie osra”. Poza tym wszystkim, nie jestem w stanie nawet stwierdzić która ze stron (mam tutaj na myśli starcie tych nawiedzonych, znaczy się ekologów, ze zwolennikami takiej technologii) przedstawia bardziej racjonalne fakty, gdyż każda z nich ma mocne i niepodważalne dowody na to, że prawda jest po ich stronie. Aby to zobrazować, użyję prostszego sposobu, znaczy co mam myśleć gdy dwie osoby pokazują mi białą kredkę i jedna z nich przedstawia dowody na to, że jest żółta, a drugi nie mniej od tego pierwszego racjonalnie udowadnia, że jest czerwona. Dobra, namieszałem. Ostatecznie sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, bo nie da się ukryć, że moja wiedza w tym temacie ogranicza się do minimum. Faktem jest, że elektrownie atomowe są zdecydowanie bardziej ekonomiczne, oraz ekologiczne, pod warunkiem, że są odpowiednio zabezpieczone, a odpady radioaktywne się wypierdoli w przestrzeń kosmiczną gdzieś na drugą stronę słońca. Wszystko fajnie, gdy elektrownie takie stawiane są w bezpiecznych miejscach, pokroju Polski, gdzie praktycznie żadne klęski żywiołowe jej nie zagrażają (znając jednak ten kraj nazajutrz postawienia takiej elektrowni mielibyśmy na głowach nie tylko tsunami, huragan katrina i trzęsienie ziemi, ale także pożar na pół Polski i w ogóle armagiedon). Kończę wywód na ten jakże bezowocny i mało interesujący temat i przechodzę do kolejnego punktu w moim wpisie.
Ciekawa myśl ostatnio wpadła mi do głowy – nie sztuką jest iść pod prąd, a sztuką jest przekonać wszystkich by zmienili kierunek podróży. Nie wiem, czy gdzieś to zasłyszałem, czy po prostu miałem taki przebłysk, tak czy owak – podoba mi się. Schodząc z trudnych tematów, pokroju tego pare linijek wyżej, przejdę do – zaręczam – przyjemniejszej części wpisu.
WIOSNA
Tak, jeśli jeszcze nie zauważyliście wyłączcie na chwilę monitor, podejdźcie do okna (uważajcie, żeby się nie potknąć o tę stertę pudełek po pizzy i butelek po pepsi) i odsuńcie zasłony. Tak jest, ciepło, przyjemnie, zielono. W tym roku wiosna nie kazała nam na siebie długo czekać, jak w tamtym. Jako, że za moją zasługą zauważyliście już jak piękny potrafi być świat, nie będę was dłużej trzymał przed monitorem.
Na koniec wstawiam piosenkę wartą do przesłuchania, nie żeby niosła za sobą jakąś bogatą treść moralną i wprawiała w zadumę nad sensem istnienia, ale po prostu jest dobra
.
Filed under: Muzyka, Z życia | 2 Comments
Tagi: debaty, elektrownia atomowa, Japonia, Polska, riot, szkoła, three days grace, tsunami, wiosna