Fakt, faktem, że was nieco zaniedbuję. Przyjaźń, miłość i inne takie, podobno trzeba pielęgnować, a z racji tego, że nie bardzo się do tego przykładam, chyba nie mogę liczyć na oddanych czytelników. Ale to nieistotne. Ostatni raz, kiedy tutaj pisałem, rozpoczynałem ten rok szkolny i chyba niewiele się pomyliłem, w sprawach o których byłem łaskaw mówić. Mniejsza o to. Ogólnie rzecz biorąc mało co się od tamtego czasu zmieniło, przynajmniej nic ważnego się nie podziało, jeśli o mnie chodzi. Dalej się lenie, dalej pale i wciąż nie mogę odnaleźć w sobie powołania, znaczy powszechnie wiadome jest, że stanę się kimś wielkim, po prostu nie wiem jeszcze kim. Ale to też mało ważne.
Reasumując wszystkie wydarzenia które miały miejsce w przedziale czasowym wrzesień 2010 – maj 2011 mogę jedynie złapać się za głowę. Albo inaczej, bardziej przyziemnie – jebnąć facepalma. No to teraz wszyscy razem – FACEPALM. Jako, że pamięć mam dobrą, z tym, że nieco krótką nie przytoczę dokładnej daty, niemniej jednak warto nadmienić tutaj sytuacje jaka zaistniała w Japonii. Tsunami, wybuchy reaktorów, Czarnobyl namber tu. Jestem szczerze zaskoczony, że sz.p. prezydent Komorowski nie ogłosił żałoby narodowej. Chyba wreszcie zrozumieli, że co za dużo, to nie zdrowo. Nie ma chyba co dużo rozważać na ten temat, Japonia zaradny kraj, dużo ich jest, a, że co dwie głowy to nie jedna, poradzili sobie na piątkę. Nieunikniona była jednak nawałnica debat i innych tego typu dysput na temat elektrowni atomowych, a oglądając parę z nich mogę bez przeszkód postawić stwierdzenie, że moja rozmowa z kolegą z ławki stoi poziom wyżej nad przekrzykiwaniem się polityków, czy uczonych w studiu. Trudno zrozumieć choć połowę z tego, co mają nam do przekazania, kiedy jeden drugiemu wchodzi w słowo, a słuchając próśb i nawoływań prowadzącego do sprowadzenia dyskusji na prawidłowy tor, na myśl przychodzi mi tylko jedno, niezwykle mądre powiedzenie ludowe – „mów do dupy, a cie osra”. Poza tym wszystkim, nie jestem w stanie nawet stwierdzić która ze stron (mam tutaj na myśli starcie tych nawiedzonych, znaczy się ekologów, ze zwolennikami takiej technologii) przedstawia bardziej racjonalne fakty, gdyż każda z nich ma mocne i niepodważalne dowody na to, że prawda jest po ich stronie. Aby to zobrazować, użyję prostszego sposobu, znaczy co mam myśleć gdy dwie osoby pokazują mi białą kredkę i jedna z nich przedstawia dowody na to, że jest żółta, a drugi nie mniej od tego pierwszego racjonalnie udowadnia, że jest czerwona. Dobra, namieszałem. Ostatecznie sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, bo nie da się ukryć, że moja wiedza w tym temacie ogranicza się do minimum. Faktem jest, że elektrownie atomowe są zdecydowanie bardziej ekonomiczne, oraz ekologiczne, pod warunkiem, że są odpowiednio zabezpieczone, a odpady radioaktywne się wypierdoli w przestrzeń kosmiczną gdzieś na drugą stronę słońca. Wszystko fajnie, gdy elektrownie takie stawiane są w bezpiecznych miejscach, pokroju Polski, gdzie praktycznie żadne klęski żywiołowe jej nie zagrażają (znając jednak ten kraj nazajutrz postawienia takiej elektrowni mielibyśmy na głowach nie tylko tsunami, huragan katrina i trzęsienie ziemi, ale także pożar na pół Polski i w ogóle armagiedon). Kończę wywód na ten jakże bezowocny i mało interesujący temat i przechodzę do kolejnego punktu w moim wpisie.
Ciekawa myśl ostatnio wpadła mi do głowy – nie sztuką jest iść pod prąd, a sztuką jest przekonać wszystkich by zmienili kierunek podróży. Nie wiem, czy gdzieś to zasłyszałem, czy po prostu miałem taki przebłysk, tak czy owak – podoba mi się. Schodząc z trudnych tematów, pokroju tego pare linijek wyżej, przejdę do – zaręczam – przyjemniejszej części wpisu.
WIOSNA
Tak, jeśli jeszcze nie zauważyliście wyłączcie na chwilę monitor, podejdźcie do okna (uważajcie, żeby się nie potknąć o tę stertę pudełek po pizzy i butelek po pepsi) i odsuńcie zasłony. Tak jest, ciepło, przyjemnie, zielono. W tym roku wiosna nie kazała nam na siebie długo czekać, jak w tamtym. Jako, że za moją zasługą zauważyliście już jak piękny potrafi być świat, nie będę was dłużej trzymał przed monitorem.
Na koniec wstawiam piosenkę wartą do przesłuchania, nie żeby niosła za sobą jakąś bogatą treść moralną i wprawiała w zadumę nad sensem istnienia, ale po prostu jest dobra
.